czwartki o 22:00
Więcej
< Artykuły

Najdziwniejsza broń biała w historii

Uczestnicy programu „Wykute w ogniu” rywalizują ze sobą, odtwarzając najsłynniejsze rodzaje broni białej w dziejach. Istnieje jednak wiele jej odmian, starożytnych i nie tylko, które zapewne nigdy nie pojawią się w programie, choćby dlatego, że niekoniecznie są wykonane z metalu. Poznajmy bliżej najdziwaczniejsze w historii świata miecze, sztylety i inne zabójcze ostrza.

Zębate ostrza

Na początek broń stosunkowo nowa, bo z początku XX wieku, ale nader paskudna z wyglądu. Wyspy Gilberta to archipelag szesnastu atoli i wysp koralowych w Mikronezji na Pacyfiku. To tam od niezliczonych pokoleń wyrabia się najróżniejszą broń z zębów rekina: włócznie, sztylety, a nawet kastety zwane „tebana”. W zbiorach etnograficznych University College London można obejrzeć potrójny rekini miecz z wyspy Kiribati. Wykonano go z drewna kokosowego, do którego za pomocą włókna kokosowego i ludzkich włosów przymocowano ponad sto zębów rekinów. Trzy ostrza przypominające piły łańcuchowe stanowiłyby groźne narzędzie w walce, ale jak się przypuszcza, była to tylko broń ceremonialna, relikt z dawnych czasów, kiedy mieszkańcy poszczególnych wysp toczyli ze sobą wojny.

Szczęka opada

Źródło zdjęcia: Wikipedia.orgAmerykańscy Apacze jeszcze w XIX wieku używali pałek wykonywanych z żuchwy konia, bizona, a czasem nawet niedźwiedzia. Z kości nie usuwano zębów, by całość wyglądała bardziej przerażająco, a dolną, wygiętą część ostrzono i dodawano rękojeść owiniętą tkaniną lub skórą. Broń ta służyła do walki w zwarciu, niczym niewielki toporek, którym można było uderzyć przeciwnika w pierś.

Nożyczki bojowe

Źródło zdjęcia: Dandwiki.comW południowych Indiach od XIV do XVII wieku popularny był rodzaj sztyletu znany jako katar. Wyróżnia się on rękojeścią w kształcie litery „H”, którą trzyma się w zaciśniętej dłoni, tak że ostrze znajduje się nad kłykciami i umożliwia pchnięcie przeciwnika. Z czasem katar wypadł z łask jako broń służąca do walki i nabrał funkcji bardziej dekoracyjnych i ceremonialnych – używano go nawet podczas obrzędów religijnych. Równocześnie pojawiły się rozmaite odmiany tej broni produkowane przede wszystkim dla kolekcjonerów z Europy. W XVIII wieku wymyślono katar połączony z pistoletem pozwalającym oddać pojedynczy strzał z przyłożenia. Mało to może eleganckie, ale skuteczne. Większą popularność zdobył katar przypominający nożyczki. Miał on złożone razem dwa lub trzy ostrza, które rozsuwały się po zwolnieniu spustu w uchwycie, tworząc coś na kształt pazurów. Broń ta wyglądała groźnie i efektownie, ale była zupełnie niepraktyczna i miała jedynie zadziwiać mieszkańców Zachodu.

Ostry bicz

Urumi, pochodzące z rejonu dzisiejszych południowych Indii i Sri Lanki, a wymyśłone przypuszczalnie już w III wieku p.n.e, to broń nie tylko dziwaczna, ale i naprawdę groźna. Opanowanie jej jest wyjątkowo trudne ze względu na ryzyko zranienia samego siebie przez użytkownika, dlatego w hinduskich szkołach sztuk walki uczą tego na samym końcu. Urumi ma rękojeść i gardę podobną jak miecz, ale jego ostrze (lub ostrza) są elastyczne i mogą mieć ponad półtora metra długości. Jest to coś w rodzaju bicza z metalowymi ostrzami. Owija się go wokół talii, z rękojeścią umiejscowioną identycznie jak w przypadku miecza. Urumi służy do walki z kilkoma przeciwnikami naraz – można nim bowiem wymachiwać szybko dookoła, nie dopuszczając ich do siebie.

Nie tylko uchwyt latarni

Pochodząca z XVI-wiecznej Italii tarcza-latarnia to broń wielofunkcyjna, kojarząca się ze szwajcarskim scyzorykiem. Składa się z niedużej okrągłej metalowej osłony z wystającym hakiem, na którym można było powiesić latarnię. W tej wersji służyłaby wyłącznie do obrony, ale to nie wszystko – zamiast zwykłego paska do trzymania wyposażono ją bowiem w metalową rękawicę z długimi ostrzami na kłykciach. Do krawędzi tarczy czasem mocowano też dodatkowe ostrze, a pośrodku – starczące prostopadle kolce. Broń tę trzymało się w lewej ręce, co pozwalało w prawej dzierżyć miecz. Produkowano ją w epoce renesansu z przeznaczeniem nie na pole bitwy, ale dla uczestników pojedynków. Gadżety takie były wówczas niezwykle popularne i chyba zbierały większe żniwo, niż wielu z nas to sobie dziś wyobraża.