< Artykuły

Skąd się wzięła nazwa D-Day?

Rankiem 6 czerwca 1944 r. alianci przeprowadzili zmasowany atak na pozycje niemieckie na plażach Normandii. Operację tę często określa się kryptonimem „D-Day”, ale mało kto wie, co właściwie znaczy owo „D”. Zwykle uważa się, że to tylko powtórzenie pierwszej litery słowa „day” (dzień), choć można też spotkać rozmaite jasne wyjaśnienia: „departure” (odjazd, odpłynięcie), „decision” (decyzja), „doomsday” (sądny dzień)...

Według amerykańskich wojskowych kryptonimem tym zwyczajowo określano datę rozpoczęcia działań w terenie. „D” nie oznaczało więc niczego konkretnego – to  tylko aliteracyjny symbol używany do zaznaczania dnia w kalendarzu. W wojsku posługiwano się również terminem „H-Hour”, odnoszącym się do godziny w „dniu D”, o której ma się rozpocząć operacja. W ten sposób eliminowano ryzyko zdobycia przez wroga cennej informacji, a zarazem pozwalało to planować działania w okresie, kiedy nie zapadła jeszcze decyzja o dokładnym terminie ataku. Do określania dowolnych momentów w czasie przed lub po rozpoczęciu operacji wojskowi planiści stosowali system plusów i minusów. Na przykład „D+2” oznaczało dwa dni po „dniu D”, a „H–1” godzinę przed „godziną H”. Ułatwiało to poszczególnym oddziałom skuteczną koordynację działań z wyprzedzeniem, nawet jeśli nie znały one faktycznej daty ataku, a także zapewniało elastyczność w przypadku ewentualnej zmiany owej daty w ostatniej chwili.

Kryptonimy te pojawiły się w okresie I wojny światowej. W zachowanym rozkazie dla pewnej amerykańskiej jednostki z września 1918 r. czytamy: „Pierwsza armia zaatakuje o godzinie H w dniu D, a celem ataku będzie zmuszenie nieprzyjaciela do opuszczenia stanowiska St Mihiel”. W innych krajach stosowano podobne symbole. Podczas I wojny światowej Francuzi posługiwali się kryptonimem „J-Jour”, a Brytyjczycy określali dzień i godzinę rozpoczęcia operacji jako „Z-Day” i „Zero Hour”.