< Artykuły

Amerykański wilkołak

Wyglądał jak skrzyżowanie niedźwiedzia z wilkiem – tak o tajemniczym zwierzęciu napotkanym na leśnej drodze mówił naoczny świadek. Był listopad 2006 r. Mężczyzna jechał jedną z dróg w stanie Wisconsin (USA). Musiał się zatrzymać i wyjść z auta. Kiedy ponownie do niego wsiadł, zobaczył to dziwne stworzenie i przeraził się nie na żarty. Szybko odjechał z miejsca nietypowego spotkania.

Nie był to pierwszy raz, kiedy świadek opowiadał o swoim spotkaniu z dziwną istotą, którą na podstawie opisu można nazwać wilkołakiem. W mitach i legendach to stworzenie jest obecne od wieków i tak naprawdę jest człowiekiem, który przekształca się w zwierzę np. po ukąszeniu przez innego wilkołaka. Tę przemianę wyzwalać ma pełnia księżyca.

Ci, którzy widzieli dziwną istotę, częstokroć boją się do tego przyznać z obawy przed ośmieszeniem. Podobno kiedy 30 lat temu, 1 kwietnia, Dawid Cook, prezenter radiowy z jednego z miast w Michigan, chciał sobie na antenie zrobić żart na temat wilkołaków, przyszło mu się mocno zdziwić. Puścił piosenkę o bestii-wilkołaku, a kiedy się skończyła, zaczął odbierać mnóstwo telefonów od słuchaczy, którzy relacjonowali swoje spotkanie z wilkołakiem.

Ci i inni świadkowie nazywali go człowiekiem-psem. Mówili o wysokim wzroście – od około 1,8 do 2 metrów. Według różnych relacji wilkołak może poruszać się na dwóch nogach, wtedy zwykle idzie kiwając się na boki. Ale może też biec na czterech kończynach – ponoć jest wówczas bardzo szybki.

Wilkołaki są w obszarze zainteresowań dziedziny nazywanej się kryptozoologią. To jedna z pseudonauk zajmujących się zwierzętami, co do istnienia których nie na naukowych dowodów. Skoro jednak wilkołak to tak naprawdę przemieniony człowiek, to może powinni się nim zajmować lekarze leczący ludzi? Nawet dziś mówią oni o pewnej ciekawej prawidłowości: nocami, gdy księżyc jest w pełni, znacząco zwiększa się liczba agresywnych pacjentów w szpitalach. To nie tylko opinia, ale fakt dowiedziony przez badania prowadzone przez rok w australijskim szpitalu Calvary Mater.

Może więc coś jest na rzeczy?