< Artykuły

Jak uniknąć ataku rekina?

W „Strażnikach rekinów” światowej klasy poławiacze i oceanografowie ryzykują zdrowie i życie, badając smiertelnie niebezpieczne żarłacze białe. Choć szanse na to, że zwykły śmiertelnik kiedykolwiek natknie się na taką bestię, są dość małe – a jeszcze mniejsze na to, że zostanie przez nią zaatakowany – warto chyba wiedzieć, jak postępować w takiej sytuacji.

Nie prowokować ataku Po pierwsze, za większość ataków na ludzi odpowiadają cztery gatunki rekinów: żarłacz biały, żarłacz tygrysi, żarłacz tępogłowy i żarłacz białopłetwy. Inne rekiny mogą groźnie wyglądać, ale na ogół nie stanowią zagrożenia dla ludzi. Planując kąpiel w miejscu, gdzie pojawiają się rekiny, warto co nieco poczytać na ich temat i zorientować się, o jakie konkretnie gatunki chodzi. Większość ataków rekinów odnotowuje się w USA, dość często zdarzają się też w Australii i RPA. Żarłacz biały potrafi wykryć pojedynczą kroplę krwi w 100 litrach wody, a niewielkie ilości krwi w wodzie wyczuwa z odległości nawet 5 km. Dlatego w morzach, w których występują rekiny, lepiej się nie kąpać z jakimikolwiek krwawiącymi skaleczeniami.

Z tego samego powodu w wodzie nie należy oddawać moczu. W razie potrzeby lepiej wyjść na brzeg. Na kąpiel w wodzie nie wolno pozwalać psom. Pływając, wykonują one mnóstwo chaotycznych ruchów i pluskaniem dają znać wszystkim rekinom w okolicy, że pojawiła się łatwa zdobycz. Również i ludzie powinni się wystrzegać gwałtownych, nerwowych ruchów w wodzie, by nie informować drapieżników o swojej obecności.

Nie należy pływać w nocy ani o zmroku, ponieważ o tej porze rekiny są najbardziej aktywne, a zarazem najtrudniej je dostrzec.