od 6 września, w środy o 21:00
Więcej
< Artykuły

Wylatowo. Czy niewielką wieś odwiedzili kosmici? Kilka faktów

Gdzie leży Wylatowo?

Wieś położona jest w gminie Mogilno, w województwie kujawsko-pomorskim. Jej długa historia sięga przynajmniej XII w. –  wtedy pierwszy raz nazwa miejscowości pojawiła się w dokumentach. W XIV w. Wylatowo zyskało prawa miejskie, które odebrane zostały dopiero przez pruskie władze w XIX w. W latach 60-70. XX w. liczba mieszkańców wsi wynosiła około 2000. Obecnie jest ich ponad trzy razy mniej – według Narodowego Spisu Powszechnego w 2011 r. żyły tam 624 osoby. W historii Wylatowa nie odnotowano nietypowych zdarzeń, a przynajmniej nie zachowały się żadne ich świadectwa. Dopiero na przełomie XX i XXI wieku o miejscowości stało się głośno.

Pierwsze kręgi

Tajemnicze kręgi w zbożu, z którymi na lata zasłynęło Wylatowo, pojawiły się na tamtejszych polach po raz pierwszy w 2000 r. Pierwszy raz zaobserwowano je na polu należącym do Tadeusz Filipczaka. Dopiero dwa lata później Jerzy Szpulecki, mieszkaniec wsi, przyznał, że wcześniej widział niezidentyfikowany obiekt, będący źródłem czerwonego światła. Kiedy go zobaczył, wysiadła elektryczność, a on poczuł dziwną energię. Jego zdaniem kręgi powstały najprawdopodobniej właśnie w tym momencie. Był 22 lipca 2000 r. – początek „kosmicznej” historii niewielkiej wsi.

Szpulecki twierdził, że nie chciał wcześniej mówić o tym, co zobaczył, bo spodziewał się ośmieszenia. Okazało się jednak, że cała sprawa bardziej niż kpiny budziła zainteresowanie ludzi, a dziwne zjawisko przyciągnęło do Wylatowa badaczy z całego świata i wielu turystów. Z czasem pojawiało się coraz więcej relacji, według których nad Wylatowem pojawiały się dziwne światła, niezidentyfikowane obiekty latające i inne zjawiska, których nie dało się wytłumaczyć racjonalnie. Opowiadali o nich zarówno mieszkańcy miejscowości jaki i przyjezdni.

Jak wyglądały piktogramy?

Znaki, które przypisywano obcej cywilizacji, pojawiały się na różnych polach. Łączyło je to, że wszystkie usytuowane były niedaleko dość ruchliwej drogi. Ślady niewiadomego pochodzenia były różnej wielkości i stopnia skomplikowania. Pojawiały się w środku pól, bez dodatkowych tropów, które mogłyby świadczyć o ingerencji człowieka – w okolicy piktogramów nie było wydeptanych ścieżek czy wygniecionego zboża.

Skąd się wzięły kręgi?

Przede wszystkim na to pytanie starano się znaleźć odpowiedź. W 2003 r. Fundacja Nautilus rozpoczęła monitoring pól. Obraz z 4 kamer nagrywano na kasety VHS. Ale na nic się to zdało, bo tym razem kręgi pojawiły się na innym polu, nieobjętym monitoringiem, znajdującym się po drugiej stronie drogi.

Rok później, oprócz przygotowania urządzeń do rejestracji cyfrowej, włączono także do akcji sporą grupę osób, które patrolowały wylatowskie pola. Mimo takiego zaangażowania tajemnicy powstania znaków nie udało się jednak odkryć. Choć podczas obchodu ludzie świecili latarkami na zboże, które wyglądało wtedy zwyczajnie, ledwie 45 minut później, kiedy zaczęło wschodzić słońce, okazało się, że na polu jest już 30 kręgów! To niemożliwe, by w tak krótki czasie znaki zostały wykonane ręką ludzką. W dodatku w ich wykonanie musiałoby zostać zaangażowanych wiele osób. Nie zauważyły ich parole, nie zarejestrowały kamery. Jedynym dziwnym zjawiskiem, jakie odnotowano, był rozbłysk światła nad polem. Rok później, mimo użycia jeszcze lepszego sprzętu, znaki znów pojawiły się niepostrzeżenie – na innym polu niż to objęte monitoringiem.

Zrobić biznes na UFO?

Wieś przeżywała najazd turystów i badaczy UFO oraz wszelkich zjawisk paranormalnych  - przez kilka lat Wylatowo było wśród nich bardzo popularne. Przyjeżdżały tu nawet wycieczki dzieci i młodzieży organizowane w ramach wakacyjnego wypoczynku. Po zapłaceniu za bilet (kilka złotych), można było wejść na pole ze znakami albo obserwować je z góry, z wysięgnika wozu strażackiego. Niektórzy mieszkańcy wsi próbowali zarobić, sprzedając pamiątki kojarzące się z piktogramami – pocztówki, kalendarze czy koszulki - ale fortuny nikt na tym nie zrobił.

Plany

Popularność Wylatowa miała zaowocować inwestycjami w wieś i jej okolicę. Wśród planów było stworzenie całego ośrodka, w którym prowadzone byłyby badania i przygotowywano by się do dnia, w którym nastąpi kontakt z obcą cywilizacją. Inwestycje pozostały jednak w sferze marzeń przede wszystkim dlatego, że od 2006 r. do dziś żadne piktogramy już się w Wylatowie nie pojawiły. Pamiątką tego, że sprawę traktowały poważnie także okoliczne władze była przez lata tabliczka wisząca na domu Jerzego Szpuleckiego, w którym nocowali badacze niewyjaśnionych zjawisk. Mieściła się na niej następująca treść: „Uwaga! Teren występowania kręgów zbożowych jest terenem prywatnym objętym programem badawczym. Poza wyznaczonymi miejscami nie można: wchodzić na pola, biwakować, zostawiać bez opieki dzieci i psów. Należy za to zachować bezwzględną ciszę”. Ostrzeżeni podpisane  było przez Urząd Miejski w Mogilnie.