od 6 września, w środy o 21:00
Więcej
< Artykuły

Obserwacje UFO: Zniknięcie Valenticha

Co się stało?

Frederick Valentich zniknął pilotując lekki samolot nad Cieśniną Bassa. Podczas rutynowego lotu zgłosił do kontroli ruchu lotniczego w Melbourne, że 1000 m wyżej podąża za nim „nieznany statek powietrzny”. Skarżył się także na nierówno pracujący silnik oraz na dziwne zachowanie samolotu. W rozmowie z Melbourne informował, że niezidentyfikowany pojazd to podłużny „kształt”, poruszający się trzykrotnie szybciej i krążący wokół samolotu. Biły też od niego promienie światła przypominające nieco światła lądowania. Chyba najbardziej niezwykły jest sam koniec meldunku, zarejestrowany tuż przed tym, jak Valentich zamilkł na dobre. Brzmi on: „To się unosi – i nie jest stakiem powietrznym...”. Zaraz potem Valentich i jego samolot zniknęli. Mimo zakrojonych na wielką skalę siedmiodniowych poszukiwań na lądzie i morzu nie znaleziono najmniejszego śladu pilota ani jego samolotu. Ministerstwo Transportu nigdy nie ustaliło przyczyny zniknięcia Valenticha, uznano jedynie „domniemany wypadek śmiertelny”.

Jak to wyjaśniano?

Australijskie władze sugerowały kilka potencjalnych wyjaśnień. Po pierwsze, ponieważ Valentich miał dość paliwa na pokonanie 800 km, mógł sam zaaranżować własne zniknięcie. Żaden radar w tym czasie nie zarejestrował jednak przelotu tego rodzaju samolotu. Po drugie, Valentich mógł stracić orientację w przestrzeni i lecieć do góry nogami – wówczas widziałby w rzeczywistości odbicie własnych świateł w wodzie. Sugerowano też, że mógł popełnić samobójstwo. Wiele osób uważa jednak, że został porwany, ponieważ nie znaleziono żadnych śladów ani ciała, ani samolotu, a był to doświadczony i kompetentny pilot bez jakichkolwiek problemów, które mogłyby go skłonić do odebrania sobie życia.