Więcej
< Artykuły

Enigma

Gdyby polscy inżynierowie nie złamali kodu niemieckiej maszyny szyfrującej i nie podzielili się odkryciem z Anglikami i Francuzami, II wojna światowa trwałaby dłużej i pochłonęła więcej ofiar. Ludzkość dłużej czekałaby również na pierwszy komputer.

Kiedy zakończyła się Bitwa o Anglię oczy całego demokratycznego świata zwrócone były na lotników. Pilotów brytyjskich, polskich, czeskich i kanadyjskich, którzy dali odpór niepokonanej nigdy wcześniej Luftwaffe i zadali straty, jakich agresorzy nigdy nie zdołali wyrównać. Dopiero blisko 70 lat później z cienia wyszli cisi współautorzy tej wiktorii. Do zwycięstwa nad siłami powietrznymi Hitlera przyczynili się kryptolodzy, którzy rozszyfrowywali niemieckie depesze. Dzięki temu znacznie słabsza i skromniejsza od Luftwaffe Royal Air Force znała cele i lokalizację wroga, zanim ten pojawił się nad Wielką Brytanią. Mogła dzięki temu skutecznie stawić mu czoła. Niebo nad Kanałem La Manche, Londynem i Tamizą było pierwszym polem bitwy, w którym ogromną rolę odegrała Enigma, wbrew intencjom jej konstruktorów.

Historia Enigmy, zaczęła się dwie dekady wcześniej w Holandii. W 1919 roku inżynier Hugo Koch opatentował projekt urządzenia do szyfrowania. Patent zakupił niemiecki inżynier i przedsiębiorca Artur Scherbius i skonstruował maszynę szyfrującą opartą na wirnikach. Prace nad podobnymi urządzeniami nie były wtedy rzadkością - prowadzili je także Amerykanin Edward Hebern oraz Szwed Arvid Gerhard Damm. Scherbius poszedł jednak krok dalej. Udało mu się wprowadzić swój wynalazek na rynek cywilny, a później do instytucji państwowych.

Sprawa nabrała biegu w 1923 roku, kiedy Scherbius wraz ze wspólnikiem Richardem Ritterem w innej firmie zostali członkami zarządu Chiffreirmaschinen Aktien-Gesellschat (Maszyny Szyfrujące Spółka Akcyjna). Pod szyldem CA-G -rozpoczęto produkcję wirnikowej maszyny szyfrującej Enigma (z języka greckiego „zagadka”) model A, a potem B. Urządzenie odznaczało się pokaźnymi gabarytami 65×45×35 centymetry oraz wagą (ok. 50 kg) i przypominało maszynę do pisania.

Przełomem była trzecia wersja maszyny, Enigma C (1926), wyposażona w walec odwracający, wymyślony przez Williego Korna , kolegę Scherbiusa. Nowy egzemplarz był też znacznie mniejszy i lżejszy. To właśnie Enigmą C zainteresowała się Kriegsmarine, która włączyła maszynę do wyposażenia swoich jednostek.

Urządzenie składało się m.in. z klawiatury z 29 literami, ułożonymi w porządku alfabetycznym, oraz zestawu pięciu wirników, z których do szyfrowania używano jednocześnie trzy -Potem Enigmę modyfikowano, m.in. zwiększając liczbę wirników. W pierwszej połowie lat 30. XX wieku zaczęła być używana przez Reichswerę powszechnie.

Niedługo po tym jak Enigma stała się wyposażeniem Kriegsmarine, maszyną zainteresowały się służby wywiadowcze innych krajów. Pod koniec lat 20. próby złamania szyfru Enigmy podejmowali Francuzi, Anglicy oraz Polacy, ale bez zadowalających rezultatów.

Błąd w sztuce jako pierwsi wykryli specjaliści z polskiego wywiadu, którzy do szli do wniosku, że do prac nad rozkodowaniem Enigmy trzeba – oprócz m.in. lingwistów – włączyć przedstawicieli nauk ścisłych. Przyszłych fachowców rekrutowano wśród studentów. W 1929 roku na Uniwersytecie Poznańskim ruszył kurs kryptologii dla studentów matematyki, władających językiem niemieckim. Na zajęcia zostali skierowani m.in. trzej wyróżniający się młodzi naukowcy – Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski. Trzy lata później trzej panowie zostali pracownikami Biura Szyfrów Sztabu Głównego Wojska Polskiego w Warszawie i zaczęli pracować nad Enigmą, która uchodziła za maszynę idealną. Do tego stopnia, że kierownictwa wywiadów państw zachodnich zaprzestały działań zmierzających do rozkodowania niemieckich szyfrów. Francuzom udało się nawet zdobyć plany budowy Enigmy – zostały wykradzione przez agenta Hansa Tilo-Schmidta, ale uznali, że na rozwiązanie zagadki nie ma szans i przekazali dokumentację stronie polskiej.

Sojuszniczy dar znad Sekwany okazał się impulsem, którego potrzebowali nasi kryptolodzy.W grudniu 1932 roku Marianowi Rejewskiemu udało się złamać szyfr. Trzynaście miesięcy później nasi specjaliści skonstruowali kopię maszyny. Od tego czasu, mimo, że Niemcy zmieniali sposoby szyfrowania i modyfikowali Enigmę, Polakom udało się przechwytywać i odczytywać wiadomości przesyłane tą drogą przez Niemców.

W 1938 roku Rejewski opracował bombę kryptologiczną, urządzenie składające się z sześciu sprzężonych ze sobą kopii Enigmy, które automatycznie deszyfrowały tajne depesze. Bomba kryptologiczna pozwalała na odkodowanie zastosowanego przez Niemców klucza dziennego w ciągu około dwóch godzin. Wcześniej porównywalny efekt w tak krótkim czasie- można było osiągnąć- jeśli deszyfracją zajmowałoby się jednocześnie sto osób.

Dziewięć miesięcy przed agresją na Polskę Niemcy po raz kolejny zmodyfikowali sposób szyfrowania. Żeby utrzymać tempo deszyfracji tajnych wiadomości trzeba było skonstruować 60 bomb kryptologicznych. Na taką inwestycję polskiego wywiadu nie było stać. Dlatego dowództwo zdecydowało się podzielić się odkryciem z sojusznikami. 25 lipca 1939 roku w podwarszawskich Pyrach przekazano po jednym egzemplarzu Enigmy agentom wywiadu Francji i Wielkiej Brytanii.

„Nigdy wczesniej żadne państwo nie przekazało innemu tak cennych informacji wywiadowczych. To był wielki prezent Polaków dla francuskich i angielskich sojuszników” – powiedział David Kahn, amerykański historyk, specjalista w dziedzinie kryptologii.

Jak na ironię, odkrycie polskich kryptologów nie odegrało jednak większej roli w kampanii wrześniowej. Armia II RP nie była w stanie stawić czoła potędze Wehrmachtu, Luftwaffe i Kriegsmarine. Po wybuchu wojny Biuro Szyfrów zostało ewakuowane do Francji, miało też filię w Algierze. W 1943 roku Rejewski i Zygalski przedostali się do Anglii (Różycki zginął wcześniej w katastrofie morskiej).

Metodę polskich kryptologów wykorzystali i udoskonalili brytyjscy szyfranci od kierunkiem Alana Turinga w ośrodku Blechley Park. Dzięki odkryciom Rejewskiego i kolegów oraz przechwyconym w międzyczasie egzemplarzom Enigmy, praktycznie cała cała korespondencja szyfrowana przy jej pomocy przez Niemców była odczytywana przez aliantów.

Gordon Welchman, były kryptolog z Bletchley Park twierdzi, że pracownicy sekcji Hut, pracujący nad złamaniem kodu Enigmy, użytkowanej przez Wehrmachtu i Luftwaffe „nigdy nie ruszyliby z miejsca, jeżeli by nie uzyskali od Polaków, w ostatnim możliwym momencie, szczegółów wojskowej wersji Enigmy, oraz sposobu jej obsługi”.

Sir Harry Hinsley, historyk, który również pracował w Bletchley Park, twierdzi, że dzięki sojuszniczemu gestowi polskiego wywiadu, wojna została skrócona „co najmniej o dwa lata, a prawdopodobnie nawet cztery”.

W latach 1939-1945 Anglicy, a potem i Amerykanie odczytali setki tysięcy tajnych depesz. Niemcy do końca byli przekonani, że kod Enigmy jest nie do złamania. Informacje pochodzące z rozszyfrowanych depesz pomogły aliantom wygrać nie tylko bitwę o Anglię, ale także kampanie we Francji, we Włoszech, w Afryce oraz wojnę morską o Atlantyk.

Brytyjscy deszyfranci zostali uznani za bohaterów. Smutny był los polskich ojców wywiadowczego sukcesu aliantów, a zwłaszcza jego głównego reżysera, Mariana Rejewskiego. Po powrocie do Polski w 1946 roku podjął pracę w bydgoskiej fabryce kabli w dziale zbytu, skąd cztery lata później zwolniono go w niejasnych okolicznościach. Wiadomo, że interesowała się nim komunistyczna bezpieka. Potem zarobkował m.in. w Związku Branżowym Spółdzielni Drzewnych i Wytwórczości Różnej. W 1967 roku przeszedł na rentę, a później emeryturę. Dopiero wtedy spisał wspomnienia, w których ujawnił swój udział w złamaniu szyfru Enigmy. Rękopis zdeponował w ówczesnym Wojskowym Instytucie Historycznym. Cztery lata później ujawniono informację o udziale Polaków w rozszyfrowaniu kodu Enigmy. Od tego czasu trwa informacyjna batalia o recepcję wkładu naszych szyfrantów w zwycięstwo nad faszyzmem.