Więcej
< Artykuły

Cichociemni

Generał „Zo”

W kursach szkolących Cichociemnych wzięło udział 2 413 ochotników, spośród których ukończyło je 605 ósb. Tylko 316 przerzucono do kraju. Tylko jedna osoba wśród nich była kobietą.

Elżbieta Zawacka przyszła na świat 19 marca 1909 roku w Toruniu, mieście położonym w ówczesnym zaborze pruskim. Jej ojciec, Władysław Zawacki, był urzędnikiem sądowym, matka zaś zajmowała się domem. W rodzinie nie używano polskiego, głównie ze względów bezpieczeństwa. Ojciec Zawackiej, jako pracownik państwowy, obawiał się możliwych represji, jakie mogłyby go spotkać, gdyby okazało się, że pruski urzędnik naucza swoje dzieci polskiego. Paradoksalnie, Zawacka nauczyła się ojczystej mowy od... niemieckiej nauczycielki nazwiskiem Motz.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku Zawacka poszła po raz pierwszy do polskiej szkoły. Zrobiła maturę w 1927 i marzyła o studiach na politechnice. Nie miała jednak ku temu funduszy, wobec tego, po roku pracy zarobkowej w charakterze korepetytorki, podjęła naukę na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Poznańskiego.

Podczas studiów związała się z Organizacją Przysposobienia Kobiet do Obrony Kraju (później przemianowaną na Przysposobienie Wojskowe Kobiet) i jako członkini tej organizacji 26 sierpnia 1939 roku została zmobilizowana.

Dzień po wybuchu wojny, wraz z grupa harcerek i instruktorek PWK, dostała rozkaz wymarszu z Katowic (przed wojną pracowała na Śląsku jako nauczycielka). Po wielu perypetiach dotarła do Lwowa i wzięła aktywny udział w jego obronie. Po zakończeniu wojny obronnej wydostała się z okupowanego przez Sowietów miasta i w drugiej połowie października znalazła się w Warszawie.

Niemal z marszu zaangażowała się w konspirację. Już 2 listopada została zaprzysiężona jako członkini Służby Zwycięstwu Polski (SZP), pierwszej oficjalnej konspiracyjne organizacji w okupowanej Polsce.

W grudniu 1940 roku została wezwana na spotkanie przez Komendę Główną Związku Walki Zbrojnej (ZWZ, następca SZP). Przydzielono jej nowe zadanie, mianowicie prace w Wydziale Łączności Zagranicznej KG ZWZ (komórka działała pod kryptonimami „Załoga” i „Zagroda”). Teraz dopiero przydało się wychowanie w duchu niemieckim dane jej przez ojca i matkę. Ze swoją perfekcyjną niemczyzną i znajomością obyczajów w Rzeszy, mogła swobodnie poruszać się po terytorium wroga. Do jej największych sukcesów należało utworzenie placówki łączności „Cyrk” w Katowicach. Dzięki pracy Zawackiej obsługiwała ona połączenia kurierskie ze Sztokholmem, Paryżem i Szwajcarią. Niejako „przy okazji” Zawacka, w przerwach między podróżami po Europie (z fałszywymi papierami odbyła ich ponad sto), nauczała na tajnych kompletach w Warszawie, a także sama na nie uczęszczała robiąc dyplom z pedagogiki.

Wszystko szło dobrze aż do maja 1942 roku, kiedy to w Katowicach nastąpiła wsypa. Zawacka cudem uniknęła aresztowania. Nie mogła dostać się do mieszkania swojej siostry Klary, więc zapukała do sąsiadki. Tam na osoby pytające o Klarę czekali gestapowcy, ale zbiegiem okoliczności akurat wyszli na kolację. „Zo” uciekła, ale przedtem postanowiła ostrzec kogo tylko się dało. Zwróciło to uwagę szpicli, których nie potrafiła zgubić. Będąc już w pociągu jadącym do Warszawy, tuż przed dotarciem do celu postanowiła wyskoczyć ze składu. Udało jej się, choć została mocno poobijana. Niemcy wysłali za nią list gończy, ale nie czekając na efekty postanowili mścić się na rodzinie Zawackiej. Do aresztu trafili wszyscy jej najbliżsi, a Klara i brat znaleźli się w obozie koncentracyjnym.

Za to Zawacka szczęśliwie, m. in dzięki pieniądzom otrzymanym od przypadkowego przechodnia, dotarła do stolicy. Jej postawa w czasie wsypy w Katowicach (ogółem pochłonęła ona życie 100 ludzi) wywarła wrażenie na samym generale Stefanie „Grocie” Roweckim, który miał dla niej zupełnie nowe zadanie. Tym razem miała dotrzeć do Londynu.

W swoją podróż kurierską „Zo” wyruszyła 20 grudnia 1942 roku z fałszywymi papierami pracowniczki firmy naftowej. W małej, podręcznej zapalniczce przewoziła mikrofilmy z 500 stronami dokumentów. Jej pierwszym przystankiem był Paryż, gdzie znów zmieniła tożsamość i dalej miała przedrzeć się do Hiszpanii. Okazało się jednak, że w komórce ruchu oporu na południu Francji nastąpiła wsypa i dalsza droga jest niemożliwa. Nie widząc możliwości wypełnienia misji, Zawacka podjęła decyzję o powrocie do kraju.

Nie zagrzała tam długo miejsca, gdyż już 17 lutego 1943 wyruszyła ponownie w trasę kurierską. Tym razem miała o wiele więcej szczęścia i z Francji udało jej się dotrzeć do konsulatu brytyjskiego w Barcelonie. Tam jej tajne dokumenty przesłano pocztą dyplomatyczną do Londynu, ale z transportem samej Zawackiej długo zwlekano. Nie mogąc doczekać się decyzji o umieszczeniu w samolocie do Wielkiej Brytanii, sama przedostała się przez Madryt do Gibraltaru, skąd drogą morską dotarła na Wyspy.

W stolicy Anglii zameldowała się 4 maja 1943 roku. W czasie swojego czteromiesięcznego pobytu w Anglii była podejmowana przez najważniejszych ludzi polskiego Londynu, żeby wymienić tylko prezydenta Władysława Raczkiewicza, Stanisława Mikołajczyka, generałów Kazimierza Sosnkowskiego i Józefa Hallera.

Nie był to jednak dla niej udany okres. Drażnił ją rozdźwięk między realiami okupacyjnymi a rozpolitykowanym środowiskiem rządu na wychodźstwie, który do końca nie rozumiał sytuacji w kraju. W związku z tym podjęła wysiłki w celu jak najszybszego powrotu do Polski. Najkrótszą drogą był oczywiście skok spadochronowy, dlatego Zawacka wzięła udział w przyspieszonym kursie dla Cichociemnych w ośrodku Ringway pod Manchesterem. Jej skok do kraju wyznaczono na 9 września 1943 roku, ale krótko przed tą datą podczas treningu zwichnęła obydwie kostki. Jasnym było, że nie może skakać z taką kontuzją. Z pomocą przyszedł angielski oficer, który nie tylko przymknął na to oko, ale pomógł Zawackiej usztywnić jej kostki bandażem.

Wraz z dwójką innych skoczków wystartowała samolotem do miejsca zrzutu pod Warszawą. Wspominała potem, że samolot długo krążył nie mogąc znaleźć oznaczonego lądowiska. W końcu jednak udało się je dostrzec i już dzień po skoku Zawacka była w Warszawie.

Z powrotem zaczęła pracę w „Zagrodzie”, którą znów przerwała wsypa. „Zo” musiała ukrywać się w klasztorze, ale na wieść o zbliżającym się powstaniu, wbrew rozkazom, wróciła do Warszawy. Powstanie spędziła na Powiślu i w Śródmieściu, pracując głównie jako sanitariuszka.

Po jego upadku nie poszła do niewoli tylko przedostała się do Krakowa i nadal działała w konspiracji. To ona zorganizowała w grudniu 1944 roku przerzut na Zachód Jana Nowaka-Jeziorańskiego, pierwszego naocznego świadka zrywu Armii Krajowej, który dotarł do Londynu.

Po rozwiązaniu AK w styczniu 1945 roku działała przez jakiś czas w Delegaturze Sił Zbrojnych na Kraj i Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”. Jednak ostatecznie zakończyła działania w konspiracji w czerwcu 1946 roku. Nie uchroniło jej to przed aresztowaniem przez Urząd Bezpieczeństwa we wrześniu 1951 roku. Skazana na 10 lat więzienia za rzekomą działalność szpiegowską, wyszła na wolność w 1955 roku na mocy amnestii. Kontynuowała pracę jako nauczyciel a później także wykładowca akademicki. W późniejszych latach działała w „Solidarności” i wielokrotnie dopominała się o pamięć o Armii Krajowej.

Sama upamiętnienia i zaszczytów doczekała się dopiero po 1989 roku. W 1995 została odznaczona Orderem Orła Białego, a w 2006 roku dostała, jako druga w historii Polski kobieta, awans na generała brygady. Zmarła w 2009 roku, dożywszy niemal 100 lat.