< Artykuły

Piraci - fakty i fikcja

Przez wieki narosło wiele mitów związanych z piratami, co sprawia, że trudno dziś rozróżnić w tej materii prawdę od fikcji. „Piraci” mają ambicję to zmienić, pokazując widzom z maksymalnym realizmem, jak w początkach XVIII stulecia wyglądało życie morskich rozbójników.Nasz ekspert Angus Konstam wyjaśnia i prostuje część z tych mitów, zastępując fikcję prawdą o piratach z początków XVIII wieku – świata tak barwnie przedstawionego w nowym serialu fabularnym kanału HISTORY pt. „Piraci”.

Zakopane skarby

Piraci nie zakopywali skarbów. Swoje łupy trzymali na pokładzie statku, gdzie dzielono je między całą załogę. Motyw ukrytych skarbów piratów pochodzi z klasycznej powieści Roberta Louisa Stevensona „Wyspa skarbów”, wydanej po raz pierwszy w 1883 roku, w której stanowił on centralny wątek fabularny. Akcja „Piratów” rozgrywa się dwadzieścia lat przed opisanymi tam wydarzeniami. Stamtąd też zaczerpnięto pomysł z mapą, na której krzyżyk wskazuje miejsce ukrycia skarbu. Jedynym piratem, o którym wiadomo, że coś zakopał, był kapitan Kidd, ale uczynił to gdzieś niedaleko Nowego Jorku, by jego łup nie wpadł w ręce gubernatora miasta.

Język piratów

W świecie anglosaskim panuje przekonanie, że piraci mówili po angielsku z charakterystycznym akcentem z południowo-zachodniej Anglii. 19 września ustanowiono nawet Międzynarodowy Dzień Języka Piratów. W rzeczywistości mówili oni z najrozmaitszymi akcentami. Jedni pochodzili z Londynu, inni z Bristolu albo Szkocji, a jeszcze inni byli Francuzami. Nie istniał żaden jeden rozpoznawalny „język piratów”. To, co za takowy uchodzi, jest wytworem urodzonego w Dorset aktora Roberta Newtona, który grał Johna Silvera w „Wyspie skarbów” Walta Disneya (1950).

Przepaski na oko i drewniane nogi

Każdy, kto chciałby się dziś przebrać za pirata, najpewniej założy sobie przepaskę na oko i dorobi fałszywą drewnianą nogę albo hak zamiast dłoni. I te „pirackie atrybuty” wywodzą się z literackiej fikcji. Drewnianą nogę miał John Silver w „Wyspie skarbów”, a hak – kapitan Hook z „Piotrusia Pana”. W tym wypadku jednak można się doszukać pewnych podstaw w rzeczywistości, jako że marynarze niejednokrotnie tracili wzrok bądź kończyny w walce czy w wypadkach na pokładzie. Pirat z drewnianą nogą nie mógł się wspinać na olinowanie, ale mógł przynajmniej gotować dla swych kompanów – stąd wziął się jednonogi kucharz Randall w „Piratach” (którego gra Lawrence Joffe).

Chodzenie po desce

Piraci nigdy nie zmuszali swych ofiar do chodzenia po desce wysuniętej za burtę. Wymyślił to J.M. Barrie, autor „Piotrusia Pana” (1904). Prawdziwi XVIII-wieczni piraci nie zawracaliby sobie głowy. Znacznie łatwiej było kogoś dźgnąć czy postrzelić i wyrzucić za burtę. Nawet jeśli nieszczęśnik jeszcze żył, resztą zajmowały się rekiny.

Piracka moda

Wedle dzisiejszych wyobrażeń modnie ubrany pirat powinien mieć głowę obwiązaną fantazyjną chustką, szarfę wokół pasa i zapewne kolczyk w uchu. Prawdziwi piraci nigdy jednak tak nie wyglądali – wszystko to wymyślił amerykański artysta Howard Pyle pod koniec XIX wieku. Kiedy go poproszono o zilustrowanie książek dla dzieci o piratach, wzorował się na przedstawieniach hiszpańskich bandytów. Prawdziwi piraci z epoki ubierali się identycznie jak wszyscy inni marynarze z początków XVIII wieku.

Pirackie złoto

W większości starych filmów płaszcza i szpady piraci napadali na hiszpańskie galeony z ładunkiem złota i srebra. W rzeczywistości zdarzało się to bardzo rzadko, ponieważ statki te pływały z silną eskortą, bezpieczniej więc było omijać je z daleka. Wyjątek miał miejsce w 1715 roku, kiedy to flota skarbowa rozbiła się na wybrzeżu Florydy. Do tego wydarzenia nawiązuje w „Piratach” wątek poszukiwania złota wiezionego przez hiszpański statek „Urca de Lima”, najbogatszy we flocie skarbowej z 1715 roku.

„Ci, którzy umrą, to szczęściarze”

Piratów często postrzega się jako ludzi wolnych, którzy żyli, jak chcieli. W rzeczywistości wielu z nich było zmuszanych do uprawiania przestępczego rzemiosła, gdy ich statek został zdobyty albo towarzysze podnieśli bunt. Inni stawali się piratami, by uciec przed okrutnym losem ówczesnych marynarzy, którzy pracowali w koszmarnych warunkach za nędzne wynagrodzenie. Wybór taki nie wróżył jednak długiej kariery. Większość piratów w ciągu pierwszego roku albo ginęło w walce, albo kończyło na stryczku, jako przestroga dla innych.

Bandera na maszt!

Jednym z niewielu elementów życia piratów, jakie przetrwały do naszych czasów w niezmienionej formie, jest piracka flaga, zwana  „wesołym Rogerem” (Jolly Roger). Nazwa pochodzi od francuskiego jolie rouge, czyli czerwonej bandery używanej przez XVII-wiecznych korsarzy. Z czasem zastąpiono ją czarną flagą zdobioną motywami, które miały budzić strach w potencjalnych ofiarach. Szkielety, czaszki i broń służyły za ostrzeżenie, co czeka tego, kto będzie stawiał opór.

Wesoła kompania

Wiele współczesnych wyobrażeń wywodzi się z operetki Gilberta i Sullivana „Piraci z Penzance”. To oni wymyślili kapelusze zdobione trupią czaszką i skrzyżowanymi piszczelami, jak i wesołą kompanię, w której wszyscy są w istocie niegroźni i tryskają humorem. Prawdziwe pirackie załogi z XVIII wieku wyglądały zupełnie inaczej – morderstwa, gwałty i przemoc, jeśli tylko trafiła się okazja, były tam chlebem powszednim. Aby utrzymać piracką załogę w ryzach, niezbędny był silny przywódca, ktoś taki jak kapitan Flint.

Piraci w każdym porcie

Piraci byli przestępcami i łamali prawo. Dlatego nie mieli wstępu do praworządnych portów. Z tego powodu trudno im było sprzedawać łupy – najczęściej bynajmniej nie złoto i srebro, ale tkaniny, drewno, tytoń, alkohol czy nawet niewolników. Wyjątek przez kilka krótkich lat stanowiło Nassau na Bahamach, tętniąca życiem piracka przystań, o której przypomina serial. Gdyby nie tamtejsi kupcy chętni do handlowania skradzionym towarem, piraci nie bardzo mieliby jak zarabiać na swym przestępczym procederze.