< Artykuły

Wywiad z Markiem

Co lubisz robić w wolnym czasie?
Ponieważ sam prowadzę firmę, nie mam za dużo wolnego czasu. Kiedy mi się trafi, lubię jeździć na motocyklu albo rowerze, polować na ptaki i łowić ryby, co w ostatnich latach zdarzało mi się rzadko. Najczęściej spędzam wolny czas na szukaniu nowych zleceń.
Co zazwyczaj jesz w trasie?
Jem dużo migdałów, piję też mnóstwo wody i mrożonej herbaty. Unikam stołowania się w knajpach dla kierowców.
Kim chciałeś zostać, kiedy byłeś mały?
Hokeistą i grać w NHL.
Co jest najlepsze w twojej pracy? Najgorsze? Najtrudniejsze?
Najlepsze jest to, że to moja firma i ja ustalam zasady. Najgorsze jest to, że to moja firma i muszę przestrzegać zasad, które sam ustaliłem. Najtrudniejsze jest odmawianie potencjalnym klientom. Po prostu nie mogę być wszędzie naraz.
Jakiej rady udzieliłbyś komuś, kto chciałby zostać zawodowym przewoźnikiem?
Powiedziałbym mu, że konieczny będzie ktoś do pomocy albo spore rezerwy finansowe i że musi się przygotować na rozmaite kłopoty od czasu do czasu. Powinien też dokładnie się dowiedzieć, jakie dokumenty i licencje są niezbędne w tym zawodzie.
Opowiedz nam o największej katastrofie podczas przewożenia czegoś.
Przy pierwszym zleceniu, jakiego się podjąłem, padł mi po drodze napęd, zgubiłem bagażnik motocykla, który wiozłem, straciłem koło zapasowe i wiertarkę, zostałem oszukany na aukcji internetowej, gdzie próbowałem odkupić ten zgubiony bagażnik, a na dokładkę przez siedem dni jeździłem w śnieżycy. To były dwa tygodnie bezustannych kłopotów.