< Artykuły

Przemytnicy i palone gumy

Reese Bobby: Od czego się zaczęły wyścigi podrasowanych samochodów?
Ricky Bobby: To było w czasach Prohibicji. Przemytnicy musieli mieć szybkie samochody, by móc uciec federalnym, a potem zaczęli się ścigać sami z sobą!
„Talladega Nights: The Ballad of Ricky Bobby”
Wyścigi podrasowanych seryjnych samochodów oraz wyścigi równoległe wywodzą się z czasów Prohibicji w USA, kiedy to przemytnicy alkoholu musieli się ścigać ze stróżami prawa. Aby pojazd nie zwracał uwagi, wszelkie ulepszenia wykonywano pod maską. Dzięki lepszemu spalaniu w cylindrach przemytnicy mogli pędzić z prędkością do 120 km/godz., nieosiągalną dla policyjnych samochodów.
Do dziś znany jest manewr z tamtej epoki zwany „skrętem przemytnika”. Polega on na wrzuceniu niższego biegu, gwałtownym zjechaniu na drugą stronę drogi i wykonaniu obrotu o 180 stopni, by móc jechać dalej w przeciwnym kierunku. To przydatna sztuczka w sytuacji, gdy pościg jest tuż-tuż.
Kiedy zniesiono 18-stą poprawkę zakazującą handel alkoholem (to jedyna kiedykolwiek zniesiona poprawka do konstytucji USA), fascynacja Amerykanów szybkimi samochodami bynajmniej nie przeminęła. Na nieużywanych pasach startowych, międzystanowych autostradach i głównych drogach w centrach miast zaczęły powstawać prowizoryczne tory wyścigowe. To od ulicznych sygnalizatorów stosowanych w amerykańskich miastach w latach 50-tych i 60-tych wzięły się „choinkowe” światła, które dają sygnał do startu. Tego rodzaju wyścig równoległy można zobaczyć w klasycznym filmie „Amerykańskie graffiti”. Typowy dystans takiego wyścigu to nadal ćwierć mili (ok. 400 m), czyli odległość między dwiema przecznicami.
Od tamtych amatorskich czasów wyścigi bardzo się rozwinęły.....
Przemytnicy i palone gumy
Dziś w wyścigach równoległych startują supernowoczesne samochody, niekiedy osiągające prędkość nawet 500 km/godz. Zmieniło się wszystko, od składu paliwa po dystans do pokonania. Po serii dramatycznych wypadków zdecydowano też, że silnik musi się teraz znajdować z tyłu, za kierowcą. Jedno pozostało bez zmian: wciąż wygrywa ten, kto jest najszybszy.
A o tym nadal decyduje tyleż moc potężnego silnika, ile fantastyczny refleks i czas reakcji kierowcy. Liczy się każda milisekunda. Od palenia gumy na starcie po wypuszczane na mecie podwójne spadochrony hamujące zwycięzca może być tylko jeden.
Wyścigowe monstra
Startujące w tych wyścigach samochody mają niezwykle wydajne silniki benzynowe V8 o straszliwej wręcz mocy. We wczesnych modelach usuwano wszystko co zbędne (po co dwie wycieraczki przedniej szybie, kiedy wystarczy jedna?), by małym kosztem jak najbardziej poprawić wydajność.
Zdawało się, że kres położy temu kryzys naftowy w latach 70-tych i rosnące koszty dalszego zwiększania pojemności silnika. Ale innowacje techniczne i nowe modele samochodów, tanie, jak i luksusowe, sprawiły, że sport ten odrodził się; co więcej, zyskał też dużą popularność w innych krajach, takich jak Australia, RPA i Wielka Brytania.
Motocykle Chopper
Podobnie minimalistyczne podejście przyjęto też w odniesieniu do motocykli. Aby zwiększyć ich moc i szybkość, demontowano każdy zbędny element. Na koniec rozcinano jeszcze na kawałki oryginalną ramę pojazdu, którą spawano później z powrotem wedle upodobań danego zawodnika.
Mimo tych przeróbek wiele modeli to warianty dobrze znanych kultowych motocykli, jakie można zobaczyć choćby w „Swobodnym jeźdźcu”. Długi przód wziął się stąd, że zapewnia on większy komfort jazdy przy dużych prędkościach. Utrudnia on natomiast skręty oraz jazdę z małą szybkością. Ale któżby na takiej maszynie jeździł wolno?