< Artykuły

Przed brodami

Poznaj Robertsonów: brodatych, odzianych w moro, którzy urzekli Amerykę swym wesołym stylem życia. Dzięki wabikom na kaczki zostali milionerami z prowincji, ale początki ich rodzinnej firmy Duck Commander były więcej niż skromne.
Phil Robertson zdobył tytuł magistra na Politechnice Luizjańskiej i był gwiazdą uczelnianej drużyny futbolowej. Wszystko to rzucił jednak, by nad rzeką Ouachita znów móc łowić ryby i produkować wabiki na kaczki. Jego żona Miss Kay wspierała go w trudnych czasach, a cała rodzina pomogła mu rozwinąć firmę. Swój udział w tym wielkim sukcesie mieli nawet mali synowie Phila - którzy długimi godzinami zanurzali wabiki w wiadrach z poliuretanem.
Rodzinny interes okazał się udany, zanim jeszcze pojawiła się dynastia kaczorów, ale kiedy kontrolę nad firmą przejął Willie, wraz ze swą żoną Korie rozwinął ją w ogromne przedsiębiorstwo. Willie ma taką samą brodę Toma Hanksa z „Poza światem” jak pozostali mężczyźni, ale w porównaniu z nimi jest biznesmenem w garniturze. Jako jedyny z Robertsonów szczyci się dyplomem w zakresie biznesu i często odgrywa rolę wykończonego szefa, który usiłuje zaprowadzić ład i porządek w firmie.
Brat Williego Jase jest jego zgryźliwym przeciwieństwem. Lepiej niż w biurze czuje się na bagnach. Nie zalicza się do ludzi szczególnie odpowiedzialnych, ale jego zgryźliwy humor to jeden z największych uroków dynastii kaczorów. Podobnie jak jego ojciec uważa Williego za faceta, który spędził „za wiele czasu na meczach”, siebie zaś postrzega jako człowieka czynu. „Kiedy nie wiesz, co robisz, najlepiej zrób to szybko” – brzmi jego motto. Missy, od dwudziestu lat będąca jego żoną, poświęca wiele czasu muzyce, śpiewaniu i pisaniu, jest także wolontariuszką uczącą muzyki.
Najbarwniejszą postacią ze wszystkich jest jednak wujek Si, weteran Wietnamu, który przez cały dzień filozofuje. Jego powiedzonka, w rodzaju „bobry, sałata i pomidory” czy „oklapłem jak klown na rodeo”, przeszły do legendy. W warsztacie zajmuje się formowaniem stroików umieszczanych w każdym opatentowanym wabiku na kaczki. Jest to praca raczej łatwa, ale koszmarnie nudna, nic więc dziwnego, że wujkowi Si trudno się na niej skupić: „Niektórzy mówią, że jestem marzycielem, a inni, że jeśli znowu zasnę w pracy, to mnie wywalą”.
Jep, jako najmłodszy syn Robertsonów, jest w Duck Commander kamerzystą i redaktorem realizującym od lat firmową serię płyt DVD pt. „Duckmen”. Z żoną Jessicą mają czworo dzieci. W sumie Phil i Kay Robertsonowie doczekali się 14 wnuków, od małych bobasów po osoby już dorosłe. Wszystkich można często zastać w rodzinnym przedsiębiorstwie albo na polowaniu na bobry z ekscentrycznym dziadkiem.
Niektórym codzienne życie na bagnach może się wydawać nudne, ale Robertsonom każdy dzień przynosi nowe przygody.