< Artykuły

Największe katastrofy w historii podboju kosmosu

Bezmiar kosmosu i kryjące się w nim tajemnice fascynowały nas od zawsze, dlatego wysyłamy tam zwierzęta, ludzi i maszyny, by lepiej go poznać i zrozumieć. Wiele z tych tajemnic opisuje i wyjaśnia serial dokumentalny „Wszechświat”, a nasza wiedza o kosmosie cały czas się powiększa.

W zeszłym roku, 45 lat po lądowaniu Apollo 11 na Księżycu, znów byliśmy świadkami historycznego wydarzenia: lądownik File dotarł na powierzchnię komety, co pomoże nam zrozumieć, czym są te niezwykłe ciała niebieskie. Ale te epokowe odkrycia dokonały się kosztem życia wielu pionierów lotów kosmicznych. Oto kilka największych katastrof w historii podboju kosmosu, które były ceną za postęp i największe triumfy ludzkości.

Kapsuła rakiety Sojuz 1

Pierwszą ofiarą misji kosmicznej stał się w 1967 roku rosyjski kosmonauta Władimir Komarow. Kiedy jego kapsuła ponownie weszła w atmosferę, nie zadziałał prawidłowo spadochron i pojazd rozbił się o ziemię, a Komarow zginął. Podobno wcześniej zarówno on sam, jak i inni uczestnicy programu wyrażali obawy o bezpieczeństwo kapsuły, ale ich zastrzeżenia zignorowano.

Pożar Apollo 1

Podczas rutynowego i podobno „bezpiecznego” naziemnego testu rakiety Apollo 1 w 1967 roku wybuchł pożar w kokpicie, w wyniku czego zginęli astronauci Gus Grisson, Robert Chaffee i Edward White II, którzy przebywali wówczas na pokładzie. Przeprowadzone w następstwie tej tragedii wnikliwe analizy umożliwiły poprawę bezpieczeństwa następnych misji i historyk podboju kosmosu James Hansen stwierdził nawet, że bez tego pożaru nie udałoby się w końcu dotrzeć na Księżyc.

Astronauta Virgil L. Grissom, członek załogi Apollo 1 i jeden z „siódemki Mercury”, ubrany w skafander kosmiczny w ośrodku NASA na Przylądku Kennedy’ego na Florydzie, 17 marca 1965.

Katastrofa rakiety X-15

Podczas realizacji programu Apollo w 1967 roku miała miejsce jeszcze jedna tragedia, kiedy to kandydat na astronautę Michael Adams rozbił się w samolocie X-15 z napędem rakietowym. Ponieważ wcześniej w trakcie lotu osiągnął wysokość około 80 km, niektórzy zaliczają ten wypadek do katastrof w historii podboju kosmosu.

Pierwsza śmierć w przestrzeni kosmicznej miała miejsce w 1971 roku, kiedy załoga statku Sojuz 11 zginęła przy wchodzeniu z powrotem w atmosferę. Kapsuła wylądowała, ale ekipy ratownicze znalazły w niej martwych kosmonautów: Gieorgija Dobrowolskiego, Wiktora Pacajew i Władisława Wołkowa. Z uszu i nosów płynęła im krew, a twarze mieli pokryte granatowymi plamami. Później ustalono, że pękł zawór wyrównujący ciśnienie, w kabinie powstała próżnia i kosmonauci udusili się. Cała dalsza procedura lądowania odbyła się automatycznie, bez sterowania ręcznego.

Rosyjscy kosmonauci Gieorgij Dobrowolski, Władisław Wołkow i Wiktor Pacajew, uczestnicy misji kosmicznej Sojuz 11, czerwiec 1971. Wszyscy trzej zginęli w trakcie powrotu na Ziemię, po udanym połączeniu się ze stacją kosmiczną Salut 1.

 

 

 

Prom „Challenger”

28 stycznia 1986 roku stacja CNN transmitowała na żywo dziesiąty już start promu kosmicznego „Challenger”. Znajdująca się na pokładzie Christa McAuliffe miała zostać pierwszym w historii nauczycielem, który poleciał w kosmos. Kibicowali jej uczniowie w całej Ameryce. Po 73 sekundach od chwili startu „Challenger” rozpadł się w powietrzu nad oceanem, w rezultacie czego zginęło wszystkich siedmiu uczestników misji. Był to pierwszy w historii tragiczny wypadek całej załogi amerykańskiego statku kosmicznego.

W 72. sekundzie „Challenger” leciał na wysokości 15 km z prędkością około 3500 km/godz., gdy nagle wskutek eksplozji tysięcy ton paliwa – ciekłego wodoru i tlenu – otoczyła go czerwono-pomarańczowo-biała kula ognia.

Chiński Długi Marsz 3B

W lutym 1996 roku nie powiodła się próba wystrzelenia chińskiej rakiety Długi Marsz 3B. Tuż po odpaleniu silników przewróciła się ona i wybuchła w rejonie miejscowości znajdującej się w pobliżu kosmodromu, w rezultacie czego zginęło co najmniej sześć osób.

Katastrofa „Columbii”

W 2003 roku doszło do następnej katastrofy amerykańskiego promu kosmicznego. Przyczyny były częściowo podobne jak w przypadku misji „Challengera”. Kiedy „Columbia” weszła ponownie w atmosferę ziemską, odpadł fragment osłony, który przedziurawił kadłub. Prom eksplodował i zginęła cała siedmioosobowa załoga. W następnym roku prezydent George Bush wstrzymał dalsze loty wahadłowców.