Warszawa

Michał Wójcik i Łukasz Radwan – nieustraszeni łowcy skarbów bazarowych i z targowisk ruszają swoim oryginalnym busem w miasto, aby za niewielkie pieniądze zdobyć unikatowe przedmioty, których wartość rynkowa przebije wielokrotnie cenę zakupu.
Na pierwszy ogień stadion a właściwie targowisko Olimpia – bazar z bardzo długą tradycją, na którym także dziś można kupić wszystko: od biustonoszy przez skarpety do góralskich klapek.
 
Michał i Łukasz zaopatrzeni każdy w 5 tysięcy złotych, rozdzielają się i ruszają na polowanie. Już po godzinie Łukasz zgromadził niezły zestaw – cos do jeżdżenia, coś do siedzenia i coś do podziwiania – szklaną rybkę, kultową w latach 60-tych typową „durnostojkę”, najczęściej na telewizor. Michał dokonał jednego zakupu, a jest nim… kiełbasa z grilla za 15 zeta.
 
Cel drugi – Koło – mekka poszukiwaczy unikatowych przedmiotów. Michał dystyngowany i ostrożny, rozgląda się za srebrami. Łukasz nadal szuka zwariowanych przedmiotów.
Trzeci i ostatni cel to Bronisze – Warszawskie Targi Antyków. Michała zachwycają biedermeierowskie krzesła, holenderskie szafy i witryny upstrzone porcelanowymi figurkami, kogutów i innych nielotów. Znudzony Łukasz zainteresował się włoskimi krzesłami, które jego towarzysz określił jako rekwizyty z planu „Obcego”…
 
Bus, którym będą przemierzać Polskę w poszukiwaniu skarbów, wypełnił się niemal po brzegi. A czy wydane przez nich pieniądze mają szansę się zwrócić – ocenią eksperci. 
 
Numer odcinka: 
1

Pomorze

Pierwszy cel podróży Michała i Łukasza to Dolina Charlotty, gdzie mieszka największy na Pomorzu kolekcjoner dzieł sztuki. Jego posiadłość na miarę Beverly Hills i imponujący zbiór przedmiotów napawa prowadzących optymizmem, że na tym szperaniu po bazarach jednak można nieźle zarobić. Równie dobrze prezentują się ich zakupy – „Lenin wiecznie żywy”, psy Łomonosowa z petersburskiej fabryki, której wyroby są rzekomo bezcenne, maszyna do pisania i zabytkowy termos… Tym razem żaden z nich nie ziewał, a obaj wydali po tyle samo.
 
Cel drugi – Jarmark Dominikański. Ponieważ poprzedniego wieczoru Łukasz wybrał intensywne badanie nocnego życia w Trójmieście, Michał idzie na łowy sam. Jego łupy to przedmioty, które na pewno zainteresowałyby Łukasza, gdyby nie popłynął z prądem nocy. Na rzeźbę konia za nie było go stać.
 
Ostatni przystanek w podróży to… komis, ale nie byle jaki! Sama powierzchnia 300 metrów robi wrażenie. Łukasz kontynuuje temat barowy i wyszperał termos na jaja. Michał czuje chyba jakiś niedosyt światła, bo znowu zainwestował w lampę. Hitem zakupów jednego z panów okazał się leżący w rogu, zakurzony i zapomniany Michael Jackson z czasów płyty Bad. Drewniany i ogromny, kryjący w sobie, jak się okazało mroczną tajemnicę. Mimo, że to król muzyki pop, to czy akurat w takim wydaniu ma jakąkolwiek wartość?
 
Teraz nadchodzi ta chwila, której najbardziej boją się nasi Łowcy – chwila prawdy. Łukasz już na dzień dobry słyszy szokującą wiadomość. Michał patrzy na niego z niedowierzaniem – jak to się mogło stać. Kolejna informacja eksperta zwala Michała z nóg.
 
Czy Michał utopił całą wydaną kasę? Czy pieniądze, które wydali w czasie wyprawy na Północ, choć trochę się zwrócą?
Numer odcinka: 
2

Dolny Śląsk

Michał Wójcik i Łukasz Radwan – nieustraszeni łowcy skarbów bazarowych w trzecim odcinku „Brać czy nie brać” odwiedzają Dolny Śląsk. W dawnej „Festung Breslau” i leżącym opodal Żmigrodzie znajdują „trąbkę Stańki” i unikatową kolekcję kina retro. Na końcu odcinka jak zwykle chwila prawdy, ocena ekspertów, kto zyskał, a kto stracił na zakupach. 

Wrocław to pierwszy cel podróży Michała i Łukasza, a konkretnie miejsce, którego nie tknął upływ czasu – Stabłowice i kompleks ceglanych budynków z dawną kuźnią (a wcześniej poniemieckimi stajniami). Zabytkowy obiekt wzbudza podziw obu panów, jednak Michał – miłośnik czystych form i czystych miejsc z patrzy na Łukasza pytająco – gdzie on go przywlókł… A miejscem tym jest warsztat ślusarski „Szwagry”, w którym Łukasz, fanatyczny poszukiwacz lamp, wypatrzył na ścianach żeliwne cudeńka wynegocjowane za jedyne 25 zł.
Kolejny cel – targowisko, na które przyjeżdżają kolekcjonerzy z całego świata, ale chyba jednak nie wtedy, kiedy przyjechali tam prowadzący – tego dnia bazar świeci pustkami.

Michał, jak to Michał, udaje się na poszukiwanie czegoś z klasą – dość szybko wypatrzył filiżanki z delikatnej porcelany, cytrę wydającą niebiańskie dźwięki i urocze, figlarne baletnice, niestety dość wiekowe i nadgryzione zębem czasu… Ale dlaczego ma chrapkę na łosia na rykowisku, dziurawy (czytaj: koronkowy) talerz i średniowieczne tasaki?

Łukasz znalazł hit – trąbkę, podobno światowej sławy polskiego jazzmana Tomasza Stańki. Przy okazji dowiedział się, ile kosztuje dorobienie historii do przedmiotu. Cena „wywoławcza” dość powalająca, no ale w końcu to (podobno) Stańko…
Ostatnia destynacja Michała i Łukasza przenosi ich niemal do lat dwudziestych i trzydziestych zeszłego stulecia. Nawet oszczędny w uzewnętrznianiu emocji Michał wykazuje oznaki podwyższonego ciśnienia i z wypiekami patrzy na zawieszone na ścianach skarby i kultowe plakaty przedstawiciela polskiej szkoły Jakuba Erola. Niestety, przedmiot jego największego pożądania jest jednak bardzo drogie – nawet gdyby nic nie kupił, nie byłoby go stać.

Objuczeni skarbami wracają do Warszawy. Teraz nadchodzi ten moment, którego najbardziej boją się nasi łowcy – zderzenie z ekspertami i chwila prawdy. Łukasz usłyszy między innymi, ile naprawdę warta jest „trąbka Stańki” i co właściwie można zrobić z retro kinem, a Michał uzyska potwierdzenie, czy ten talerz „dziurawy” to na pewno Miśnia?

 

Numer odcinka: 
3

Gniezno

Michał Wójcik i Łukasz Radwan – nieustraszeni łowcy skarbów bazarowych w czwartym odcinku „Brać czy nie brać” odwiedzają Wielkopolskę. Na końcu odcinka jak zwykle chwila prawdy, ocena ekspertów, kto zyskał, a kto stracił na zakupach. 

Michał i Łukasz omijają Poznań, żeby najpierw poznać Gniezno. Jednak zamiast jakiejś zabytkowej chrzcielnicy namierzają sklep z antykami, w którym króluje politura. Są i mniejsze przedmioty, prawdziwe cudeńka – Michał wreszcie nabywa coś, do czego robił wielokrotnie podchody – zegar wiedeński. Kosztował niemało, ale za to jak pięknie obwieszcza mijające kwadranse. Łukasz znalazł – co za niespodzianka – komplet krzeseł art deco. A do kompletu fotele, stół i kredens i serwantka... Cena całości taka, że obaj siadają z wrażenia.

Okazuje się, że najbardziej ich stać na „dziadka”. Z Ćmielowa. I nie jest to dziadek mróz, tylko chluba Prus. Łukaszowi pasowałaby do nabytego niedawno w innym miejscu bociana. Niestety, cenowo pary nie tworzą. Bo czy w ogóle można sparować marszałka z bocianem?
Kolejna destynacja – Baranów i domowa kolekcja przedmiotów antycznych sprowadzanych z Belgii. Łukasz znowu zainteresowany dużymi formami, Michała dla przeciwwagi zainteresował belgijski „Gierek”. Łukasz, nauczony doświadczeniem, dobudował na poczekaniu piękną historię, skąd w Belgii Gierek. Michał tak bardzo zagłębił się w badanie srebrnej pieprzniczki w kształcie wiatraka, że chyba przeoczył, że wiatrak to symbol raczej holenderski.

We wsi Czacz obaj znajdują niezłe skarby – pasaż z halami między oborami a stodołami – Michał diagnozuje, że jest w tym miejscu właściwie wszystko, co potrzebne do „stworzenia nowej cywilizacji”. Kobieta w ciąży bez głowy i respirator powietrza – Czacz sieje coraz większe spustoszenie w umysłach i portfelach prowadzących – pozłacany derwisz, świąteczna głowa łosia, „teczkowalizka” z PRL-u… Łukasz mebluje „pokój kiczu” – nawet znalazł komplet do Majkela z drewna. Do tego głowa Venus Botticcellego made in China i mega kiczowaty kredens kibica. Michał nie rozstaje się z łosiem. U niego też „szafa gra”, a właściwie turystyczny patefon, tak na marginesie perła wśród pereł.

Żarty żartami, czacza Czaczem – czas wracać do Warszawy, aby eksperci ocenili skarby – czy „dziadek” naprawdę jest dziadkiem, a patefon unikatem. I czy w końcu Michał zacznie zarabiać więcej na znalezionych przedmiotach niż Łukasz?

 

Numer odcinka: 
4

Mazowsze

Lewarek do karety i papierosy „Solidarność” 

Michał i Łukasz na początek jadą w miejsce, które szerokim łukiem omija większość kobiet, a o którym marzy każdy mężczyzna, szczególnie ten z zakorzenionym mocno genem Piotrusia Pana. Michał, miłośnik klasyki i historii, podejrzewa, że będą kupować czołg. i na samą taką myśl już się cieszy. Kiedy jednak okazuje się, że to największa w Polsce kolekcja zupełnie czegoś innego, zostawia rozemocjonowanego Łukasza, a sam idzie na spacer do lasu… Łukasz spełnił marzenia z dzieciństwa i wydał praktycznie wszystko, co miał w portfelu, Michał nie wydał nic, ale za to mocno się dotlenił.

W trakcie podróży do następnej destynacji okazuje się, że Michał ma niezłą wiedzę na temat przedmiotów kupionych przez Łukasza. W rewanżu zabiera go do miejsca, będącego siedliskiem „gangsterskich” porachunków, w którym niejedna szczęka zmieniła swoje naturalne położenie. Ta Łukasza też zaczyna lekko opadać z wrażenia… Po przyjeździe okazuje się, że miejsce to czasy dawnej świetności i niechlubnej sławy ma dawno za sobą – panowie mogę się więc bezpiecznie rozdzielić. Łukasz poszukuje kolejnych elementów do wymarzonej knajpy, Michał wypatrzył jednak coś w dawnym klimacie tej giełdy – broń, oraz coś co jego, spokojnego i stonowanego historyka wprawiło w zdumienie i prawie oszalał z emocji – oryginalnie zafoliowane legendarne papierosy z czasów „Solidarności” wysłane w kontenerze z Ameryki, aby dochód z ich sprzedaży wspierały budżet opozycjonistów.

Kolejny cel to tajne miejsce Michała – Łukasz zdziwiony, że go nie zna. Po przekroczeniu tego skarbca Alibaby, któremu w rzeczywistości na imię Paweł, obaj dostają zawrotu głowy. Ikona podróżna, lewarek do karety, laska obronna, bardzo zabytkowa koszulka na ikonę – to tylko mały wycinek skarbów kolekcjonera z Wyszkowa. Michał wyjeżdża uświęcony, a Łukasz wydał ostatnią kasę na co prawda kopię pewnego przedmiotu, ale – jego zdaniem nie byle jaką.
Chwila prawdy w Warszawie – wycena ekspertów. Już za chwilę okaże się, czy jeden z zakupów Łukasza będący „pięć w jednym” ma jakąkolwiek wartość, czy ikony Michała naprawdę są święte i na czym można bardziej zarobić – na barowych rupieciach Łukasza czy ikonografii. 

 

Numer odcinka: 
5

Górny Śląsk

Michał i Łukasz znów jadą na Śląsk, tym razem Górny. Ich pierwszy cel to Wodzisław. Michał się rozkręca i opowiada, że to historyczna kraina kafli – te ze starych pieców mają podobno bezcenną wartość. Kiedy Łukaszowi w końcu udaje się przerwać ten słowotok profesora historii, Michałowi rzednie mina – kafle okazują się być „zwykłymi” kuflami. Jednak na miejscu okazuje się, że kolekcja (największa w Polsce) jest tak imponująca, że nawet Michał, zafascynowany ich wyglądem i ilością, zapomina o kaflach i oddaje się rozkosznemu buszowaniu wśród głównie porcelanowych skorup.  Ta swoista „kuflandia” kryje prawdziwe skarby – kufel szejka, górnika, hokeisty, kufel grający, kufel historyczny, Michałowi i Łukaszowi kręci się w głowie i bez zawartości kufli. 

Targowisko w Bytomiu kryje prawdziwe skarby z epoki PRL, z jakich dumne byłoby niejedno muzeum. Podobno to jedno z największych polskich bazarów, na którym można znaleźć naprawdę wyjątkowe rzeczy.  

Następny cel – tajemniczy labirynt Minotaura, królestwo szalonych konstruktorów. Miejsce przedziwne, przedmioty też – niektóre trudno nawet nazwać… Łukasz tradycyjnie wybiera lampy, metalowym biurkiem też by nie pogardził. Ani projektorem na świeczkę i korbkę... Michał ogląda przeciwwybuchowy telefon, syrenę alarmową.  Jest też sejf… I mebel, który robi furorę wśród koneserów stylu komuny, a który wzbudzał szacunek i trochę strach. 

Busem wyładowanym po brzegi, wracają - powoli, bo przedmioty mają swoją wagę, do Warszawy. I znów się okaże, który z nich zaszalał i  oszalał, wydając kasę na nic nie warte przedmioty, a który nie wiedząc w co inwestuje kupił hit warty naprawdę dużo. 

 

Numer odcinka: 
6

Pabianice

Michał Wójcik i Łukasz Radwan – nieustraszeni łowcy skarbów bazarowych kontynuując swoje poszukiwania, w siódmym   odcinku „Brać czy nie brać” odwiedzają Podlasie. Czy było warto? Przed Pabianicami, mimo panujących przy drodze ciemności, Łukasza wypatrzył coś niezwykłego – stojący na poboczu amerykański samochód policyjny, identyczny jak ten, którym rozbijali się Bracia Blues w filmie… „Blues Brothers”! Łukasz natychmiast chce go kupić. Niestety, stać go chyba tylko na pas, a właściwie to nawet pasek – ten od spodni sprzedającego.  

Kolejna destynacja przenosi ich w czasie – zabytkowy „kasztel” kryje prawdziwe skarby – na dole średniowieczne, krzyżackie, na piętrze filmowe od Hoffmana. Michał, koneser wszystkiego co historyczne, nie może się powstrzymać przed nabyciem repliki „dwóch nagich mieczy”. Na piętrze tej warowni niemal traci zmysły – interesuje go wszystko, ale na widok zestawów przeniesionych żywcem tym razem z sienkiewiczowskiej „Trylogii”, jest bliski wzięcia kredytu. Jego serce jest wyraźnie pokrzepione, choć portfel opustoszał w tempie kuli wystrzelonej z armaty. Gorzej z Łukaszem. Na samochód policyjny go nie stać, to może chociaż na broń, „czarną”. Ale największe niespodzianki i tak wciąż przed nimi… 

Historycznie ukontentowani ruszają w dalszą podróż – dla odmiany tak prozaicznie – na największy na Podlasiu bazar. Kiedy Łukasz nadal próbuje wydać swoje pieniądze, Michał idzie w konsumpcję – w dosłownym znaczeniu. Broń biała, a ser biały z czarnuszką… Na deser  tarcza ORMO-wca i wiatraki nie byle jakie … Mydło i powidło – jak to na bazarze. 

Zaopatrzeni od „Sasa do Lasa”, a właściwie od Krzyżaków do realnego socjalizmu kończą swoją „kosmiczna odyseję”. Teraz czas na historyczną chwilę prawdy. Michał jak Zagłoba ma plan fortelu, Łukasz chłodzi emocje przy warkocie z wiatraków. Kto tym razem zarobił, a kto stracił? 

 

Numer odcinka: 
7

Kielce

Michał Wójcik i Łukasz Radwan w poszukiwaniu skarbów jadą na chwilę do miasta autora „Syzyfowych prac” i pewnego znanego rapera, do Kielc. Większe – dosłownie zakupy zrobili jednak jadąc z powrotem do Warszawy. Na koniec jak zwykle szukają odpowiedzi na pytanie – czy było warto?  

Pierwsza miejsce, które odwiedzają to targ staroci – tym razem, tak trochę nietypowo Michał odkrył w sobie zamiłowanie do wojskowości, zatrzymując się na dłużej przy zabytkowej i kultowej pepeszy oraz Schmeisserze. Niedaleko pada jabłko od jabłoni, Kielce to miasto, z którego wyruszyły Legiony Piłsudskiego… Łukasz zawiesił się na walkie – talkie – telefonie polowym z czasów wojny. Ale jego wzrok wyłowił coś jeszcze – kultową „Nagrę”!
Następny kierunek to Targówek. Ten warszawski, a konkretnie warsztat, w którym właściciel produkuje neony. Na widok niektórych już kultowych, rozbłyskujących jeszcze nie tak dawno temu na stołecznych ulicach, Michałowi i Łukaszowi zaświeciły się oczy.  Przy okazji dowiedzieli się jaką wartość ma Jubiler… 

Kolejna kopalnia skarbów to wyjątkowe miejsce, w którym odsłaniają kulisy polskiego kina - rekwizytornia na Pradze. Michałowi nie wiedzieć czemu do pepeszy pasują klasyki polskiego designu – meble, głównie stoliki i krzesła z lat 60-tych. Rzeczywiście unikatowe i piękne. Łukasz zachwycił się przedziwnej konstrukcji lampą: połączenie rakiety i globusa. Łukasz typuje ją na radziecki produkt. Ale prawdziwe „bang, bang” w portfelu zrobił mu oryginalny Bang and Olufsen.  
Teraz droga powrotna i czas na werdykt ekspertów. Michał jest pewny swojego i pełen nadziei. Łukasz najbardziej obawia się o opinię na temat globusa z rakietą… Czy ocena nabytych przez nich przedmiotów wystrzeli Łukasza w kosmos z radości, czy  może jednak bank z kasą rozpruje pepesza Michała?  

 

Numer odcinka: 
8

Kraków

Michał Wójcik i Łukasz Radwan szukając największych skarbów udają się do miasta, w którym zapach historii unosi się wyżej niż jego smog i spleen – do Krakowa. Na koniec wyprawy jak zwykle szukają odpowiedzi na pytanie – czy było warto?  

Czym najlepiej pojechać na targ staroci, jak nie bryczką? W samym sercu krakowskiego rynku można znaleźć fantastyczne i mocno niedzisiejsze rzeczy, a wśród nich  – żelazko z duszą, czyli na duszę, puszkę żebracza, pokrowiec na torę i wiele innych przedmiotów także „judaiców”. Michał trzymając się zasady kochajmy się jak bracia, ale targujmy się jak Żydzi zaoszczędził prawie trzy tysiące złotych! Podobno głównie dlatego, że dobrze mu patrzy z oczu. 
Na Łukasza Kraków działa jakoś sentymentalnie i chyba przypomniał sobie niedawny zakup  „trąbki Stańki”, bo zainteresowały go gitary. Wśród nich nie byle jaka – szwedzka i znowu posiadająca swoją historię, tym razem związaną z kultową „Piwnicą pod Baranami”!
Kolejny cel – zbiory znanego krakowskiego kolekcjonera. Jadą do niego, a jakże, znowu bryczką. Łukasz dalej kierując się względami sentymentalnymi wybiera komplet zabytkowych zabawek. Lokomotywa, śpiewające ptaszki i zegar wartownika – no czemu nie!  Kompletnie oszołomiony nawet się nie targuje… 

Michał zapatrzył się na gablotki z utensyliami lekarskimi, tytoniowymi, ale najbardziej zafascynował go socrealistyczny dyptyk naścienny składający się z … liter. Rozpalony powracającą znów wizją Lenina wiecznie żywego sięga po jego głowę. Okazuje się, że nie jest taka bezcenna. 
Zanim znajdą się znów w Warszawie, w szponach bezlitosnych (ale jakże sympatycznych) ekspertów, Łukasz zabiera Michała do twórcy krakowskich szopek. Michał jednak wydaje się być bardziej zainteresowany zbrojami i kawą na rynku…
Przed nimi droga powrotna i ocena ekspertów. Dla kogo Kraków okaże się być szczęśliwym miejscem? Dla Łukasza i jego sentymentalnych „zabawek”, czy dla Michała zapatrzonego w socrealizm i judaica?  

 

Numer odcinka: 
9

Brać czy nie brać

HISTORY patronem gry Kozacy 3

HISTORY patronem gry Kozacy 3

Reality Hacker: Potęga umysłu

Reality Hacker: Potęga umysłu

Amerykańscy zbieracze

Co znajdą tym razem?

Wojny magazynowe

Dołącz do nas i oglądaj nową serię "Wojen magazynowych"!

LICYTUJ Z NAMI

Wojny magazynowe: Teksas

Jakie skarby kryją w sobie magazyny Teksasu? Oglądaj!

WIĘCEJ INFORMACJI

Polowanie na Hitlera

Premiera 10 listopada o 22:00!

WIĘCEJ INFORMACJI