< Artykuły

Najsłynniejsze bitwy z udziałem czołgów

Czołgi znajdują się na wyposażeniu armii już od stu lat. W przypadku każdej zmasowanej ofensywy lądowej stanowią najważniejszą broń, jaką dysponują generałowie. Oto kilka przełomowych bitew, w których odegrały kluczową rolę – i okazały się niezwykle śmiercionośne.

Wojna Jom Kipur w 1973 r. rozegrała się na zajetych przez Izrael strategicznie ważnych wzgórzach Golan, które niespodziewanie zaatakowali Syryjczycy. Zaskoczeni Izraelczycy dysponowali tam około 180 czołgami Magach i Sho’t, które musiały powstrzymać ofensywę. W konfrontacji z 1200 T-55, T-54 i T-62 wydawały się nie mieć żadnych szans, ale te  zmodernizowane centuriony i M-48 odznaczały się bardzo dużym zasięgiem armat i mogły prowadzić ostrzał nieprzyjaciela ze stosunkowo bezpiecznej odległości. Choć obie strony poniosły wówczas duże straty, to Izraelczycy umiejętnie wykorzystali swą niszczycielską siłę ognia. Podczas jednej 30-godzinnej bitwy dwa uszkodzone czołgi Sho’t walczyły ze 150 syryjskimi T-55 i T-62, z których zniszczyły ponad 60. Do dziś jest to największa bitwa pancerna stoczona po II wojnie światowej.

Tak zwaną bitwę pod Arracourt w Lotaryngii w 1944 r. dopiero niedawno uznano za coś więcej niż tylko hałaśliwą, acz marginalną potyczkę między Amerykanami a Niemcami. Była to nie tylko jedna z największych bitew pancernych w II wojnie światowej, ale i dowód na to, że w przypadku czołgów siła ognia jest niczym w porównaniu z taktyką. Przez jedenaście dni –siedem tygodnio po lądowaniu w Normandii – 930 czołgów z 3. Armii gen. Pattona (głównie M4) stopniowo spychało do tyłu hitlerowską kolumnę pancerną. Niemcy dysponowali mniejszą liczbą czołgów, ale były one niemal niezniszczalne przy ostrzale od przodu, co w przekonaniu Hitlera gwarantowało zwycięstwo. M4 były jednak bardziej ruchliwe i miały załogi dobrze wyszkolone do skoordynowanych działań, dlatego w końcu udało im się pokonać przeciwnika manewrami i zasadzkami. Patton, choć oderwał się daleko od własnych linii zaopatrzeniowych na zachód od Mozeli, zdołał zmasakrować niemiecką 5. Armię Pancerną.

Wielkich zmagań sił pancernych było w historii sporo: bitwa w Ardenach, pod El Alamein czy – na mniejszą skalę – pod Chawindą i o Brody. Żadna jednak nie może się równać z gigantyczną bitwą na łuku kurskim, a ściślej pod Prochorowką w lipcu 1943 r. W odróżnieniu od starcia w rejonie Arracourt, tutaj siły rosyjskie i niemieckie stały naprzeciwko siebie i atakowały frontalnie. 12 lipca niemal 600 niemieckich czołgów, w tym „Tygrysy”, ruszyło na ok. 850 T-34. Ostrzał prowadzono z bardzo małej odległości, T-34 dosłownie zasypywały przeciwnika gradem pocisków i to pozwalało im rozbijać twarde niemieckie pancerze. Po obu stronach panował kompletny chaos, jakiekolwiek koordynowanie działań było niemożliwe, a walka sprowadzała się do niszczenia na wielką skalę i kosztowała życie tysięcy ludzi, głównie Rosjan. Pod koniec drugiego dnia obie strony były już mocno osłabione, tyle że Armia Czerwona mogła błyskawicznie ściągnąć kolejne T-34, natomiast Niemcy dla ochrony swoich cennych czołgów musieli się wycofać. Odtąd na forncie wschodnim cofali się już cały czas.

Czołgi zadebiutowały ledwo ćwierć wieku przed Prochorowką, w bitwie pod Cambrai, przez wielu uważanej za najważniejszą w historii broni pancernej. Choć używano ich na polu walki już wcześniej, dopiero pod Cambrai pokazały, co potrafią, i to wówczas w zbiorowej świadomości zaistniało słowo „czołg”.

Te zabytkowe pojazdy pancerne działały na identycznych zasadach jak ich współczesne odpowiedniki. Były nie tyle ogromnymi maszynami do zabijania, ile przedłużeniem nas samych. Ostatecznie, żaden czołg nie projektuje się, nie buduje ani nie kieruje sam.

Fakt ten nigdy nie unaocznił się bardziej niż 4 czerwca 1989 r., kiedy tuż po masakrze na placu Tiananmen pewien samotny człowiek spojrzał w lufę chińskiego czołgu T-59. Nie wiemy, kim był i nie znamy odpowiedzi na wiele pytań, jakie rodzi w nas ta niesamowita scena. Jedno jest oczywiste – że ów nieuzbrojony mężczyzna z zakupami zdołał dotrzeć do świadomości załogi ukrytej pod metalowym pancerzem, bez której czołg nawet by nie istniał.